Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 6 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 19
Tym sposobem Wiedeń ocalał, a rozgromione wojska tureckie nie śmiały już ponowić zuchwałego zamiaru. Jan III po tem zwycięztwie wjechał do miasta w tryumfie i w kościele katedralnym ś. Szczepana, uroczystego nabożeństwa słuchał, dziękczyniąc Bogu za zwycięztwo dane nad poganem. Dunajem przypłynął wnet do miasta cesarz Leopold, a zamiast wdzięczności braterskiej za taką usługę, nienawiścią zapalił się przeciw Janowi III, zazdroszcząc mu sławy nabytej, o której wnet po całym chrześciańskim świecie wieść gruchnęła. Zimne powitanie cesarza, gdy zjechali się konno w polu, odpłacił Jan III poniżeniem, gdy wskazawszy mu sprawione wojsko do przeglądu zaprosił, a sam do miasta powrócił. Główniejszą niechęci Jana III przyczyną było to że cesarz Jakóba królewicza zimno i lekko traktował, a przedstawionemu żadnego honoru nie uczynił. Nastąpiła wnet potem emulacya Niemców z Polakami i przechwałki różne w obozie. A gdy Jan III chcąc pokazać dzielność wojska swojego z Polakami niewielu uderzył na Turków pod Parkanami, nie czekając nadejścia piechoty niemieckiej, przemagającą siłą odparty w odwrocie o mało sam niepojmany. Ale poprawił się wnet po tej porażce i chwilowy tryumf w trójnasób zapłacił Turkom, bo połączywszy się z księciem Karolem Lotaryńskim wnet stanął szykiem do bitwy, a uderzył tak silnie, z taką dzielnością, że Turcy pogromieni za Dunaj z ziem węgierskich ze wszystkiem ustąpili. Ofiarował się Jan III z dalszą pomocą do ścigania w ziemiach zadunajskich Turków, odbierania twierdz i pośredniczenia między cesarzem a rokoszanami. Dobre atoli chęci króla źle przyjęte, wojska Polskie źle traktowane, dostawszy w najnędzniejszym kraju leże zimowe w połowie większej wyginęły z zimna i wszelkiego niedostatku. Taką była wdzięczność za ocalenie Wiednia, tronu węgierskiego,