Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 6 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 77
potrzebny, Zamiary swoje odziewają troskliwością o całość dawnego porządku rzeczy. Nowy ład i reformy uważają za ujmę swoim przywilejom. Dyssydenci tyle lat uciskani, gdy znajdują opiekę i protekcyą monarchów ościennych, którzy wstawienia swoje czynią do stanów Rzplitej, poczynają swoim opiekunom sprzyjać wyraźniej i więcej nachylać się ku nim. Zwołano na ten cel sejm 1766 r., król Stanisław chce go na swoję użyć pomoc i zamyśla o zniesieniu liberum veto, pomnożeniu wojska, uchwaleniu stałych podatków. Niechętni jednak obywatele królowi, nie pozwalają dokonać tak ważnych reform, owszem uchwały konfederacyi jeneralnej poprzednio zniesiono, wraca liberum veto w całej mocy. Jedno tylko porównanie swobód różnowierców byłoby uchwałą ważną i potrzebną. Gdy atoli dyssydenci więcej czuli się winnymi wdzięczności swoim protektorom niż stanom sejmującym, żadna ztąd korzyść nie wypadła, niezgoda dawniejsza inną tylko formę przybrała. I ta więc uchwała znowu nadal odłożona, a więc oppozycya dyssydentów utrwalona nadal. Wnet po zakończonym sejmie pokazują się drobne konfederacye, szem ranią dyssydentów, wołanie pomocy od Petersburga; jakoż drobne konfederacye łączą się w coraz liczniejsze, król widzi się zagrożonym, zwłaszcza gdy wraca do Polski dawno wyciśniony z kraju Karol Radziwiłł i staje na czele Litwy. Stanisław August, nie licząc na pomoc skuteczną znikąd, usiłuje porozumieć się ze stronami i petersburskiemu dworowi udzielić stosownych objaśnień. Po pierwszych krokach zaraz, uczynionych w tym celu, stan rzeczy zmienia się zupełnie. W Radomiu mający się zabrać zjazd walny konfederatów zamienia się w spokojniejsze koło, król wezwany do połączenia się, zaprosiny przyjmuje, uznaje sprawy dyssydenckich słuszność. Zwołany sejm konfederacki extraordynaryjny, na dzień 5 października